Początki pstrykania... jak u każdego. Gdzieś, ktoś, kiedyś pozwolił zobaczyć co to aparat fotograficzny. Spróbować pstryknąć kilka zdjęć. I tak się zaczęło.
Pierwszy aparat to "Druch". Mam go do dziś!
Później "Smena Symbol" i całe mrowie czarno-białych fotografii z "wakacyjnych wypadów". Zdjęcia wywoływane gdzieś po amatorsku przez kolegów, jakość powalająca! - ale zabawy było... i wspomnienia są do dziś.
Pierwszy poważny zakup - "Zenit 12 XP" - początki zabawy z kolorem i namiętnie kupowane filmy fotograficzne Konica ISO 100 36 klatek (umiejętnie założony film do aparatu i można było wyciągnąć do 39 klatek).
Na szerokim horyzoncie pojawiły się też wtedy GÓRY!
Kolejna zmiana sprzętu i pojawiła się pierwsza z prawdziwego zdarzenia lustrzanka! (nie ujmując honoru Zenitowi) "zachodniego producenta". "Minolta 505 Si"! To była eksplozja pstrykania!
Zwłasza w górach. Wtedy najczęściej zakładany film to FujiFilm ISO 100 lub 200 (czsami 400), zawsze 36 klatek (choć w Minolcie automatyka zakładania filmu pozwalał jedynie na 37 ujęć).
Pojawił się też nowy nośnik - slajdy! A jaka była zabawa z ich oglądaniem - rzutnik, ekran, tworzenie prawie sali kinowej. I gdy stwierdziłem że tylko slajdy kopniakiem w drzwi weszła fotografia cyfrowa. Broniłem się przed nią jak mogłem uważając że jest... bezduszna. Bo w sumie trochę inwencji, program do obróbki i ... jest coś co można nazwać zdjęciem.
 |
Zdjęcie zrobione poczciwym Zenitem w trakcie wejścia na Przełęcz pod Chłopkiem.
Jest to skan negatywu |
 |
Widok z Kopieńca Wielkiego na Tatry Wysokie.
Skan ze slajdu - celowa obróbka.
|
 |
Żółta Turnia i Granaty widziane z Kościelca.
Skan ze slajdu.
|
 |
| Widok z Antałówki. |
 |
| Antałówka. |
 |
| Żółta Turnia i Granaty z Antałówki. |
 |
| Jezioro Czorsztyńskie z podejścia na Turbacz. |
 |
| Tatry z podejścia na Turbacz. |